Wycieczka klasowa do Łagowa - storytime:
Środa - pierwszy dzień wycieczki
Zbiórka była na 8:45, więc nie jest źle. Nawet się wyspałam. W autobusie nagraliśmy życzenia dla Ewy, bo nie jechała z nami a miała urodzinki. Reszta drogi minęła głównie na Fagacie i Skolimie
Gdy weszliśmy do pensjonatu, powitała nas bardzo miła pani Helenka (wgl wszyscy są tu dziwnie mili) i dała nam klucze do pokoi. Pokój czternasty, najwyższy - może być.
Szybko ogarnęliśmy się (mieliśmy na to tylko 30 minut) i wyruszyliśmy w drogę. Plan był taki, by przejść wokoło jeziora (13 km). Najpierw oczywiście Bierdonka oraz zapas wody. Głównie siedziałam z chłopakami, bo dziewczyny puszczały strasznie asłuchalną muzykę.
Śpiewaliśmy, chodziliśmy, narzekaliśmy i znów śpiewaliśmy. Odkryłam, że Oskar i Kuba też słuchają punk rocka z lat 80/90, więc zaczęliśmy puszczać oraz śpiewać tylko to.
Gdy skończyliśmy szlak (zajęło nam to aż 4,5 godziny), potuptaliśmy do słabej drogiej restauracji. Zjedliśmy, zapłaciliśmy i do pensjonatu.
W przerwie chłopaki spod 10 i dziewczyny z 9 ukradali sobie nawzajem rzeczy. Ja też skończyłam bez kluczyków, portfela i papieru toaletowego (musiałam to wszystko odzyskać). Mieliśmy jeszcze ognisko, zbieranie czereśni oraz wizytę na zamku z przewodnikiem, która nie była aż taka nudna.
Czwartek - dzień drugi (trwający)
Rano dostaliśmy śniadanie i znów poszliśmy do Biedronki. Spakowaliśmy rzeczy, posprzątaliśmy i obecnie siedzę w parku linowym? Jak piszę? Nie poszłam, bo mam lęk wysokości oraz okres (jbć okres tak ogl). Teraz te plemniki mają szkolenie, a ja chilluje i robię tylko zdjęcia.
Właśnie - nie wiem jakim cudem, ale wybrali mnie do roli fotografa. Wszystkie zachody, dziwne akcje, atrakcje i reszta są uwiecznione na mojej lustrzance (a ja chciałam tylko porobić zdjęcia latarni..).
Narazie tyle, to chyba moja najlepsza wycieczka. Resztę powiem później
Naura pizdokleszcze ;33